Ile można zarobić przez 14 miesięcy w UK

April 13, 2019 By Digital Nomad

14 miesięcy no-lifienia w fabryce w UK – spis zarobków i wydatków

Pod koniec lutego 2015 ze względu na niemożność znalezienia jakiejkolwiek pracy w Polsce postanowiłem wyjechać do UK i tak znalazłem się w królestwie 25 dnia tegoż miesiąca. Zabrałem ze sobą 600 futntów. Przez pierwsze 1.5 miesiąca mieszkałem u kuzyna, a następnie wynajmowałem pokój w domu u Brytyjki.

W nocy z 27 na 28 już poszedłem do pierwszej pracy na sortowni firmy kurierskiej YODEL, tak więc nie dałem sobie zbyt dużo czasu na aklimatyzację. Co ciekawe pracę miałem już częściowo załatwioną z Polski, to znaczy byłem umówiony na rozmowę rekrutacyjną w Job Center, która odbyła się drugiego dnia po moim przylocie. Tak więc nie próżnowałem tylko od razu dałem się porwać potężnym trybom brytyjskiej gospodarki.

Niestety a może i stety praca ta trwała tylko 7 dni, po czym dostałem bardziej ludzką (tak się na początku wydawała) pracę w fabryce masek dla pilotów myśliwców, oraz specjalistycznych strażackich i przeciwko zagrożeniu biologicznemu. Wracając jeszcze do pierwszej pracy to zmianę zaczynałem o 3… w nocy, a kończyłem o 9 rano. To był ostatni dzień lutego i pierwsze dni marca więc o tej godzinie był lekki przymrozek a do pracy jechałem ok 10 minut rowerem. Pierwszego dnia rozładowałem razem ze starym Anglikiem dwa tiry pełne paczek, na szczęście kolejne dni stałem już tylko przy pasie transmisyjnym i sortowałem paczki do klatek z odpowiednimi kodami pocztowymi. Co ciekawe w pracy tej byli sami rodowici Brytyjczycy, nie licząc obywatela Sri Lanki, który zrezygnował po jednej nocy. Dodatkowo byli to w większości młodzi ludzie, jeszcze przed 30, bardzo mili i pomocni. Kierownik zmiany, starszy Anglik pracował ze wszystkimi przy taśmie a jak był straszny zapierdziel to wychodzili ludzie z biura i też pomagali.

Kolejna praca, do której przeskoczyłem z dnia na dzień nie zaliczając żadnego dnia ,,bezrobocia” była jednak pod pewnymi względami gorsza. Niby był to ,,pełny” etat bo 8 godzin dziennie + 1.5 godziny przerw, ale rozciągało to dzień pracy do prawie 9.5 godziny, a dodatkowo konieczność dojazdu 3 autobusami sprawiała że od wyjścia z domu do powrotu trwało to ok 14 godzin… Stawka w tej pracy była na okresie próbnym wyższa od płacy minimalnej kosmetycznie i wynosiła z tego co pamiętam zaledwie 7.2 funta co dawało czystą tygodniówkę 247 funtów. Była to również praca przez agencję. Cechowała się tym, że pracowali tam prawie sami emeryci, oraz trochę młodych Polaków. Właściwie nic nie trzeba było tam robić bo firma miała przestój, czekała na nową specyfikację masek od USAF bo jakiś bolec wyskakiwał i potencjalnie pilot mógł się udusić, dla tego firma miała perspektywę przerobienia kilku tysięcy masek, co miało się odbyć w jakiejś bazie na pustyni w Teksasie i miała tego dokonać grupa ludzi z UK, która wówczas trenowała w firmie optymalną procedurę naprawy tych masek. Tak więc pracy było mało, pracując w opór wolno dało się robić przez max 5 godzin a dalej trzeba było siedzieć i stukać palcami w biurko… Owa gehenna trwała 4 tygodnie po których znalazłem pracę właściwą w Triumph Structures Farnborough gdzie spędziłem rok i 3 tygodnie. Dowiedziałem się o niej dzięki ludziom z firmy numer 2 więc wszystko było częścią jakiegoś planu, który życie przede mną odkrywało. Było to zatrudnienie już nie przez agencję ale bezpośrednio pod brytyjską firmą.

Firma w której spędziłem najwięcej czasu zajmowała się wytwarzaniem elementów strukturalnych (poszyć) samolotów, w tym głównie elementów obudowy silników (mój dział). Praca od strony technicznej przez pierwsze miesiące niesamowicie mnie pasjonowała, tak że czytałem branżowe strony i interesowałem się technologią kompozytów. Po ok pół roku pojawiło się lekkie znużenie bo już niczego innego się nie uczyłem, a po 9 miesiącach miałem dość i wiedziałem że chcę sobie wyznaczyć datę powrotu do Polski. Ostatecznie złożyłem wypowiedzenie pod koniec marca a odszedłem 25 kwietnia, chociaż obowiązywał mnie zaledwie tydzień wypowiedzenia. Wszyscy, łącznie z angielskimi kierownikami zmian dziwili się takiej decyzji i dawali wyrazy głębokiego szacunku bo standardem było, że np. młody anglik rzucał pieczątką team leaderowi w połowie zmiany i mówił że kończy z tą firmą, była nawet sytuacja że jeden z ważniejszych inżynierów od procesu czy tam kontroli jakości odszedł z dwu dwu tygodniowym, chociaż firma domagała się miesięcznego czy nawet dłuższego.

No dobra ale liczby:

Zarobki netto wliczając w to zwrot podatku wyniosły w okresie 25.02.2015 – 25.04.2016): 29 922 GBP / 14 miesięcy = średnio 2137 GBP na miesiąc

Kurs funta po jakim dokonywałem wymian wyniósł (średnia ze wszystkich wymian na PLN dokonywanych w tym okresie, wliczając koszty transakcyjne): 5.71zł

Tak więc mamy:

29 922 * 5.71 = 170 854zł – to jest kwota netto zarobionych pieniędzy przeliczona po kursie po jakim dokonywałem wymian GBP na PLN.

170 854zł / 14 miesięcy = średnio 12 203zł miesięcznie netto zarobku

Oczywiście od tego odejmujemy koszty życia.

Mieszkałem w trzech miejscach, przez 7 tygodni u kuzyna, następnie tymczasowo tydzień w niezbyt fajnym domu i resztę czasu w całkiem przyjemnym miejscu.

Pierwsze 2 miesiące kosztowały mnie: 830 GBP, wliczam w to także 180 GBP utraconych depozytu

Kolejne 12 miesięcy kosztowało mnie 11 x 400 funtów + ostatni niecały miesiąc 350 GBP, a więc razem 4750 GBP.

Suma opłat za wynajem = 5580 GBP * 5.71 = 31 861zł

Wszystko będę przeliczał po kursie 5.71 dlatego że za tyle wymieniłem zarobione pieniądze więc przyjmuję założenie że gdybym nie płacił nic za mieszkanie to te pieniądze też bym wymienił po takim właśnie kursie.

Jedzenie to dosyć prosta kalkulacja dzięki szacowaniu tych wydatków przez aplikację w banku, przyjąłem że średni miesięczny koszt pożywienia, wliczając w to śladowe ilości alkoholu, oraz jedzenie na mieście to 200 GBP na miesiąc.

Tak więc 200 GBP * 14 miesięcy = 2800GBP * 5.71 = 16 000zł

Wynajem + jedzenie = 47 861zł

Bilety lotnicze oraz komunikacyjne kupowane za funty w przybliżeniu kosztowały mnie 600 GBP czyli ok 3420zł.

  • Elektronika i inne pierdoły 1800 GBP
  • Podróż 850 GBP
  • Ubrania i dodatki 680 GBP
  • Straty (bukmacherka, inwestycje) – 450 GBP
  • Dentysta 245 GBP
  • Doładowania tel 100 GBP
  • Koszty początkowe (pościel, poduszki, kołdra, naczynia i inne bzdety) ok 100 GBP
  • Koszt kosmetyków max 100 GBP za cały okres
  • Siłownia 70 GBP
  • Hotel 65 GBP

Suma dodatkowych wydatków = ~ 4400 GBP * 5.71 ~ 25 000zł

Wydatki razem 47 050zł + 24 000zł = 72 050zł

Natomiast suma transferów do Polski jaką udało mi się odtworzyć z historii TransferWise wyniosła około 16 642 GBP czyli ok 93 947zł + 1700zł przetransferowane w inny sposób co daje ok 95 647PLN.

Tak więc suma oszczędności to 170 854zł – 72 050zł = ~ 95 804zł.

Czyli w całym wyliczeniu zgubiło się nam jakieś… 150zł xD co przy takich sumach nie jest dużą liczbą zważywszy że nie spisywałem wszystkiego aż tak dokładnie.

Jeszcze trochę statystyki na koniec:

Stosunek kosztów podstawowych do zarobków netto = 47 861 / 170 854 = 28%, więc 72% zarobków to były oszczędności netto.

Biorąc pod uwagę jednak wszystkie wydatki ostatecznie % oszczędności wyniósł 95 647 / 170 854 = 56%

95 647 / 14 miesięcy = 6831zł miesięcznie oszczędności.

Ilość przepracowanych godzin.

Wiele osób zarzucało mi że aby tak zarobić trzeba pracować po 80 godzin w tygodniu i inne bzdury. Napiszę jak było.

Przez pierwsze pół roku pracowałem w trybie 16-24 z nadgodzinami sobota i niedziela po 8 godzin. Tak więc max co mogłem wyciągnąć to było 40 godzin w tygodniu + średnio 16 w weekend i czasami jakieś dodatkowe 2 godziny w tygodniu czyli maksymalnie 58 godzin, ale średnio myślę 54-55. Rekordowy streak to było 44 dni pracy bez przerwy, oczywiście soboty i niedziele też, niestety musiałem przerwać bo HR wysłał emial do mojego managera że to wbrew polityce firmy xD .

Drugie pół roku spędzilem pracując w trybie 4 on 4 off czyli 4 dni pracy po 12 godzin od 18 do 6 rano a następnie 4 dni wolnego. Nadgodziny w tym trybie wyglądały tak że z tych 4 dni wolnych można było przepracować 2. Czyli np. 4 dni pracy, dzień wolnego, praca, dzień wolnego, 4 dni pracy. W tym trybie nie było bank holiday, jak ci wypadły pracujące dni w Wielkanoc to jak chciałeś wolne to musiałeś użyć urlop, którego w tym trybie było tylko 20 dni. Za to biorąc 4 dni urlopu dostawało się de facto 12 bo 4 dni wolnego, 4 dni urlopu i znowu 4 dni wolne. Więc 5 x 12 dniowych urlopów albo nawet jeden długi na ponad 40 dni. Pracując w ten sposób zdarzyło mi się zrobić kilka razy 72 godziny w tygodniu, ale było też ponad 2 miesiące przestoju gdzie nie było żadnych nadgodzin a bywały miesiące gdzie zdarzało się zrobić ich 12 w całym miesiącu. Tak więc w drugim okresie robiłem średnio mniej godzin tygodniowo, ok 50.

Lifestyle xD

Tu raczej nietrudno się domyślić że praca po 50 godzin + w tygodniu i to na nocki nie sprzyja rozrywkowemu życiu. Wyjścia do pubów policzył bym na palcach jednej ręki, do tego jeden wypad do Londynu i kilka przejażdżek po okolicznych miasteczkach dzięki uprzejmości kolegi. Reszta czasu spędzona w domu, głównie na dokształcaniu się i szukaniu ciekawych inwestycji co pozwoliło mi na zarobieniu dodatkowo sporej kwoty.

Podsumowanie

UK bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie pod względem zarobków ponieważ przed wyjazdem zakładałem że jeśli uda mi się na czysto odkładać 4000zł miesięcznie to będę zadowolony. Odcinając początkowe słabsze miesiące i biorąc pod uwagę ostatnich 10 to kwota ta była 2 razy większa bo ok 1400 GBP czyli 8000zł.