Dlaczego Michał Szafrański trzyma wszystkie jajka w jednym koszyku

May 19, 2019 By Digital Nomad

Dywersyfikacja.

Czytając polskie blogi finansowe można dojść do wniosku, że dywersyfikacja według ich autorów to gdy zamiast konta tylko w PKO mamy też konto w PKOBP. Ewentualnie trochę walut poza PLN i jakiś ETF na rynek amerykański, ale przez… brokera w Polsce.

Dziwi mnie postawa Michała Szafrańskiego z bloga Jak oszczędzać pieniądze, którego strategią jest trzymanie całego swojego majątku na terenie jednego kraju gdzie cały jego majątek, biznes i on sam podlega jednemu prawu, systemu bankowemu, głupocie jednych polityków, gospodarce i walucie. Nasi blogerzy lubią pisać o dywersyfikacji i o ,,nie trzymaniu wszystkich jajek w jednym koszyku”, ale nawet jeśli ta ich dywersyfikacja to posiadanie kilku walut, akcji, ETF, nieruchomości, złota, biznesu, ale to wszystko jest w POLSCE to tak naprawdę są w JEDNYM KOSZYKU!

Dywersyfikacja to nie tylko rozdzielenie majtku na różne typy aktywów, ale też trzymanie go w odpowiednich jurysdykcjach, gdzie jest chroniony. Optymalna sytuacja to taka w której nasz majątek czy interesy są w innym miejscu niż my żyjemy na co dzień. 

Od jakiej kwoty dywersyfikacja ma sens? 

Na stronie BFG w liście banków komercyjnych znajduje się 26 instytucji. Oznacza, że jeśli nie chcemy korzystać z banków spółdzielczych i SKOK to maksymalnie w Polsce możemy ,,bezpiecznie” przechowywać 2,600,000.000 EUR. Powyżej tej kwoty już nie będziemy chronieni gwarancjami BFG, które wynoszą do 100,000 EUR na konto w danej instytucji.

Czy trzeba mieć prawie 3 miliony euro aby się interesować tym tematem? Nie ponieważ nawet przy mniejszych kwotach ciągle zostaje ryzyko prawne, polityczne, walutowe itp. Nawet mając kwotę w limicie nie mamy pewności czy BFG zadziała, a nawet jak zadziała to ile wtedy będzie wart PLN. Według mnie już od kilkuset tysięcy EUR czy USD warto myśleć nad dywersyfikacją globalną.

Myślałem nad zagrożeniami jakie mogłyby zachwiać polską gospodarką, bankami lub walutą.

1. Kurs kolizyjny z UE, ryzyko polityczne i ekonomiczne. Wyobraźmy sobie że PiS wygrywa kolejne wybory, staje się jeszcze bardziej anty-unijny i w konsekwencji UE traci cierpliwość i ogranicza środki (już wprowadzane są przepisy które pozwalają utemperować kraje ,,łamiące demokrację). Obcięcie transferów, lub ich opóźnienia, utrudnienia w dostępie do wspólnego rynku, rzucanie kłód pod nogi polskim branżom (np transport) a w ostateczności wykluczenie ze Strefy Shengen. Bez wątpienia taka sytuacja zachwiałaby naszą gospodarką i walutą. 

2. Kryzys globalny na miarę 2008 roku w momencie kiedy mamy w kraju uruchomione największe rozdawnictwo a mimo kilku dobrych lat nie udało się zlikwidować deficytów i kraj nie ma żadnej poduszki bezpieczeństwa na trudne czasy. Wystarczy że załamie się eksport -> posypie PLN -> odezwą się problemy z kredytami frankowymi -> zagrożone banki typu Get In czy IDEA nie wytrzymają i zbankrutują -> nadwyrężony kryzysem budżet będzie musiał ratować trupy. Nie będzie to przyjemna sytuacja. Może dojść do procedury Bail In czyli środki w bankach zostaną obcięte aby ratować te banki przed upadkiem gdyby BFG zawiódł.

3. JUST czyli żydowskie roszczenia, które coraz bardziej się nasilają. Już teraz została rozpoczęta międzynarodowa kampania aby Polska wypłaciła setki miliardów organizacjom żydowskim, zarówno kampania oficjalna jak i mniej oficjalne naciski polityczne i gospodarcze. Im dłużej Polska będzie się opierać tym częstsze będą ataki USA, Izraela, UE, UK zarówna na płaszczyźnie politycznej jak i poprzez kontrolowane przez Żydów instytucje finansowe, które mogą np grać na osłabienie PLN, czy uderzać w nasze banki i firmy. Można się śmiać z teorii spiskowych ale Soros już złamał kiedyś Bank Anglii, oraz doprowadził do krachu i kryzysu w Azji czego najciężej doświadczyły Tajlandia i Malezja gdzie załamały się waluty i wybuchł głęboki kryzys. Do dzisiaj Tajlandia utrzymuje zakaz wstępu do Sorosa.

Co robić?

Trochę odpowiedzi już znajduje się u mnie na blogu, przykład:

Jak utracić rezydencje podatkową w Polsce: KLIK

Konta bankowe za granicą: KLIK

Jest to kwestia osiągnięcia odpowiedniego mindestu, przełamania strachu który większość osób ma myśląc na przykład nad inwestowaniem w nieruchomości za granicą. 

Jeśli ograniczycie się do tego co mówi wam Szafrański, Midel i inni ludzie ze środowiska inwestorów w nieruchomości to nigdy nie otworzycie się na świat. Inwestowanie w nieruchomości to nie jest tylko kupowanie 50-letnich kawalerek w Łodzi. Są kraje gdzie nie istnieją problemy z lokatorami bo uszanowanie własności prywatnej jest święte, są kraje gdzie klimat jest znacznie lepszy i nieruchomości nie trzeba tak często remontować, są wreszcie kraje gdzie podatki od nieruchomości są znacznie niższe lub nawet nie istnieją. Da się znaleźć nawet takie które mają wszystkie z wymienionych zalet na raz.

Prosty przykład macie żonę i dochodzi do rozwodu, w Polsce żegnacie się z połową majątku, ale jeśli lokowaliście majątek za granicą i to jeszcze poza UE to powodzenia dla żony i jej prawnika.

Macie firmę i stara się was zniszczyć Urząd Skarbowy albo nieuczciwa konkurencja? Super mogą wam zająć konto oszczędnościowe z kilkoma tysiącami złotych. Reszta twojego majątku jest w krajach o których nawet nie mają pojęcia. Wyobraźcie sobie że budujecie biznes a jednego dnia tracicie wszystko bo budzicie się a wasze konta są zajęte i nawet nie macie czym zapłacić kancelarii prawnej żeby was broniła.

Oczywiście nie chodzi tylko o tak ekstremalne sytuacje, ale zmierzam do tego że trzymanie wszystkiego w obrębie granic oraz jurysdykcji prawnej jednego państwa (niezależnie jakiego) do duże ryzyko i przeciwieństwo dywersyfikacji. Nawet jeśli korzystacie z 26 banków i kilkunastu typów aktywów. To nie jest dywersyfikacja, to proszenie się o kłopoty.

Czynniki ryzyka można mnożyć; przejęcia części środków bankowych w procedurze bail-in, kontrole kapitału, ograniczenia wypłat z banków, dewaluacja waluty, wprowadzanie wyższych podatków, exit tax, widmo podatku katastralnego, niekorzystne prawno własności które zmusza właścicieli do utrzymywania niepłacących lokatorów itp.

Ludziom wydaje się że jeśli nie są multi milionerami to inwestowanie i trzymanie majątku globalnie jest nie dla nich, jednak nie jest to prawdą ponieważ obecnie ma to sens już dla osób w przedziale ,,six figures” czyli zarabiających rocznie umowne 100,000 EUR czy USD i posiadającymi podobny majątek. Owszem przy samym posiadaniu 100,000 jednostek waluty bez nowych wpływów nie ma to wielkiego sensu ale jeśli ktoś jest w tej lidze 100,000 i dodatkowo co roku zarabia podobnie to zmiana rezydencji podatkowej, konta bankowe i nieruchomości za granicą mają sens.

Można spać o wiele spokojniej trzymając pieniądze w kilku różnych krajach gdzie każdy ma nieco inne zalety: stabilność systemu, poufność, wysokie odsetki itp. 

W nieruchomości inwestować tam gdzie prawo własności jest święte, problemy z lokatorami nie istnieją, a podatki od wynajmu niskie. 

W akcje inwestować nie przez ETF-y mające niewielki związek z danym rynkiem ale bezpośrednio w akcje na giełdzie danego kraju.

Biznes (piszę głównie dla ludzi działających online) zarejestrować w kraju bez podatków.

Samemu mieć rezydencję podatkową w kraju z małymi lub bez podatków.